niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 2

Obudził mnie cudowny zapach naleśników z nutellą. Moje ulubione ! Wyskocyłam szybko z łóżka  pobiegłam do kuchni. Oczy mi się błyszczały jak dziecku. Kiedy wbiegłam do pomieszczenia, z którego dochodził zapach, pierwsze co ujżały moje niebieskie tęczówki był talerz z górą naleśników i słoik nutelli obok.
Już chciałam usiąść do stołu, aby zjeść przepyszne śniadanko, gdy usłyszałam męski głos za sobą.
-Zanim zaczniesz jeść, wytłumaczysz się, dlaczego po raz kolejny uciekłaś w Wigilję niszcząc wszystkim ten czas?- rzekł ałkiem poważnie stojący w drzwiach Carl. Uch... I musiał mi spieprzyć cały dzień jednym pytaniem. Niechętnie odwróciłam się w jego stronę.
-Bo chciałam pobyć trochę sama, a w tym domu to nie możliwe.- rzuciłam obojętnie.
-To na co tu jeszcze czekasz?! Skoro nie podoba ci sięntu, wypierdalaj i wszyscy będą szczęśliwi!- wydarł się na mnie. Jego krzyki ściągnęły Lilly i Jamesa.
-Co sięntu dzieje?- zapytał zaspanym głosem blondyn. Nie wiedziałam co mam dokładnie powiedzieć, bo w pokoju była Lilly która nie powinna widzieć takich rzeczy, szczególnie w święta. Ale nie moja wina, że robią aferę z byle czego! Wyminęłam całe towarzystwo i poszłam do łazienki. Kiedy byłam już gotowa, włożyłam do kieszeni telefon i portwel. Już miałam chwycić za klamkę, jednak Carl zagrodził mi drogę.
-Gdzie idziesz?- zapytał bradzo nie przyjemnym głosem.
-A co cię to interesuje? Od kiedy tak się mną interesujesz?- odparłam w równie wredny sposób. Wyminęłam go i zbiegłam po schodach na niższe piętra bloku. On coś tam jeszcze krzyczał, ale miałam to głęboko w dupie. Wyszłam na ulicę. Było szaro i mokr. Tak, półroczna jesień Anglii... Nie to co w Polsce. Tam to chociaż raz w roku. Może i zasypywał, ale dawał tyle radochy, co kilogram pysznych marchewek.
O tak! Marchewki to zdecydowanie moje ulubione warzywa. Mogłabym je jeść tonami. Z moich rozmyśleń wywało mnie nieprzyjemne spotkanie z czyjąś kurtką i prawie z chodnikiem. Chłopak, na którego wpadłam podniósł mnie i zaczął przepraszać. Ja tylko uśmiechnęłam się dość naturalnie i odeszłam zamyślona. Miał piękne oczy. Takie zielono niebieskie.
nowu z marzeń wyrwała mnie czyjaś kurtka, ale niestety nie był to ten chłopak. Mając w głowie obraz tych oczu szłam w stronę piekarni, w której pracowałam. Weszłam na zaplecze, założyłam fartuch i zaczął się kolejny bezsensowny dzień.

------------------------------------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM !!! Wiem, za długo musieliście czekać na rozdział. Macie pełne prawo mnie poprostu zamordować. Jeszcze doteho krótki i nudny. I przepraszam, że nie ma zdjęć, ale niedługo je dodam.
Jeszcze raz przepraszam i DOBRANOC !!! ;*

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 1

Szłam mokrym chodnikiem. Z nieba padał ulewny deszcz. Ciemności ulic nocnego Londynu rozjaśniały jedynie latarnie. Światła samochodów migały koło mnie i raziły w oczy.
Wszyscy ludzie, których widziałam gdzieś się spieszyli. Po co? Rzeczywiście, dzisiaj Wigiljia Bożego Narodzenia. Zapomniałam. Data 24 grudnia kojaży się tylko ze śmiercią taty. Nie ma już miejsca na święta w moim życiu. Spacerowałam tak rozmyślając o zdarzeniu z przed 6 lat i tym z przed 9, i ogólnie o całym moim życiu, czy nadal jest sens je ciągnąć. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwoniący telefon. Dzwonił Carl.
-Halo?- zapytałam znużonym głosem
-Gdzie ty do jasnej cholery się podziewasz?! Jest 23:30, a ciebie nie ma w domu! Jest Wigiljia, powinniśmy ten czas spędzić razem, a ty jak co roku to psujesz! Masz za 5 min być w domu! Cześć.- rozłączył się. Jak zwykle musi się drzeć! O co mu chodzi? Jestem pełnoletnia, mam prawo robić co chce. No, ale na niego nie ma co zrobić. Muszę wrócić do domu. Przyspieszyłam tempo kroku i , jak Carl kazał, po 5 min byłam pod blokiem, w którym mieszkaliśmy. Nie chciałam tam wchodzić. Zaczęłoby się piekło, a że jestem dobrą starszą siostrą chciałam to oszczędzić Lilly. Ostrożnie nacisnęłam na klamkę i uchliłam drzwi. W mieszkaniu było ciemno i cicho. Szczęśliwa z tego, że wytykanie mich błędów osbędzie się kiedy indziej, spokojnie weszłam do ciemnego pomieszczenia. Rozebrałam się i powędrowałam do pokoju mojego i Lilly. Dziewczynka we śnie wyglądała jak aniołek. Zresztą nim jest. Odłożyłam torbę na podłogę za drzwiami, wzięłam potrzebne rzezcy i poszłam do łazienki. Po ok. 15 min wróciłam do pokoju. Jeszcze raz spojżałam na śpiącą blondyneczkę i ucałowałam ją w czółko, poczym położyłam się do łóżka. W mojej głowie znowu pojawiły się pytania, które od wielu lat są bez odpowiedzi. Dlaczego musiało się tak stać? Dlaczego akurat ja jestem ofiarą tego całego zła? Dlaczego?

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział pierwszy. Kiedy go pisałam na papierze wydawał się dłuższy. Nie ważne. Następny może będzie jutro, a może za pare dni, nie wiem.
Jednokierunkowych :P :*

środa, 12 lutego 2014

Bohaterowie


Emily Nowak
18 lat
Dwie kobiety spędzają wczasy w pensjonacie.
Jedna mówi: "Jakie tu mają nie dobre jedzenie.", a druga dodaje: "A w dodatku
takie małe porcje". To samo myślę o życiu. Jest pełne bólu, cierpienia i nieszczęść, 
a na dodatek tak szybko przemija.


Carl Nowak
30 lat
Kiedy dobrze się zna śmierć, ma się większą odpowiedzialność za życie.


James Nowak
20 lat
Są w życiu chwile, gdy myśli się, że jest tak źle, iż już gorzej być nie może. Wtedy właśnie
okazuje się ... że jednak może.


Lilly Nowak
10 lat
Im człowiek mniej wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność,
ale nie uszczęśliwia.


Chłopcy z One Direction
Od lewej: Zayn Malik 20 lat, Louis Tomlinson 22 lata, Niall Horan 20 lat
Liam Payne 20 lat, Harry Styles 19 lat
Wpatruj się w niebo i śpiewaj z radości, gdyż słońce otula cię ciepłem i
promienia światłem- za darmo.

Prolog

...6 lat wcześniej...

Siedziałam na dywanie przypatrując się wesoło skwierczącemu ogniu z kominka. Był taki jasny i dawał tak przyjemne ciepło. Lampki na choince migotały wszystkimi kolorami tęczy. To wszystko wyglądało tak magiznie. Zgadza się, uwielbiam Święta Bożego Narodzenia.. Z zamyślenia wywał mnie piskliwy śmiech. Lilly. Ta cudowna istotka. Dziewczynka o blond loczkach rzuciła się na mnie od tyłu. Zaczęłam łaskotać czterolotkę. Ta zaczęła się jeszcze głośniej śmiać. Ona jest taka kochana! Ma szczęście, że nie pamięta tragedii z przed 3 lat. Nagle do pomieszczenia wbiegł Carl. W jego oczach było przerażenie. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, przecież są święta, to radosny czas.
-Co się stało?- zapytałam zdziwiona
-Choć szybko.- mówił głosem, jakby stało się coś naprawdę przerażającego. Kazałam malutkiej zostać, a sama poszłam za bratem. Wyszliśmy na dwór. Było nie wyobrażalnie zimno i padał śnieg. Zdezoriętowana szłam za Carlem wokół domu. Kiedy doszliśmy do mniejsca, gdzie leżało drwsno do kominka chłopak się zatrzymał i odwrócił do mnie przodem. Spojżał mi prosto w oczy i skinął głową, abym podeszła bliżej drewna.
Nagle poczułam jakby ostry sztylet przeszywający moje serce. Omal mnje nie powaliło na ziemię. Zobaczyłam mojego tatę leżącego na śniegu w kałuży krwi. Prawie upadłam na śnieg, ale Carl mnie złapał i mocno przytulił do siebie. Łzy ciekły mi strumieniami. Zza rogu wyszedł James.
-Co się stało? Zostawiliście Lilly...- nie zdążył dokończyć, bo kolana się pod nim ugięły. W mojej głowie pojawiły się te same pytania, co 3 lata temu- "Dlaczego?"

------------------------------------------------------------------------------------------
WITAJCIE !!!! O to jest mój nowy blog. Przepraszam z góru, że nie ma jeszcze bohaterów, ale mój tablet niestety nie chce dodawać zdjęć, więc bohaterowie pokażął się niedługo.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele, więc to narazie tyle. Mam małą prośbę, jeśli możecie to zostawcie komentarz, wiele to dla mhie znaczy.
No cóż, to Dobranoc !!! :***
Mania :D